Łódź z innej perspektywy – hotel Andel’s ****

17 kwietnia 2018 | LIFESTYLE

Do Łodzi mamy jakieś pół godziny drogi. Blisko, nawet bardzo. Zdarza się, że jestem tu kilka razy w tygodniu. Czasem aż mam dość tej drogi… A jednak wróciliśmy, tak po prostu – dla relaksu, chwili dla siebie, po to, by obejrzeć wszystko z okna z widokiem na plac Manufaktury.

Wyjątkowe miejsce

Dlaczego Łódź? Ostatnio mamy mało wolnego czasu: piątki są pracowite, poniedziałki również. Jedna noc w mieście, które przecież już dobrze znamy, wystarczy więc na zaspokojenie ciekawości, jaką wzbudził w nas hotel Andel’s – a przede wszystkim jego basen!

Basen w centrum miasta

Hotel mieści się na piątym piętrze budynku dawnego zakładu tkackiego na terenie Manufaktury. Część basenowa jest wysunięta do połowy poza budynek; patrząc w dół przez przeszkloną podłogę można nawet stracić równowagę! Znajduje się tutaj jeden klasyczny, duży basen z dość ciepłą wodą, w której spędzaliśmy naprawdę dużo czasu.’

\

Sztuka prostych pomysłów

Nocując w hotelu Andel’s od razu czuć, że jesteśmy w Łodzi – co krok oglądamy na ścianach dzieła różnych artystów. Co ciekawe, na jednej ze ścian w naszym pokoju znalazło się zdjęcie sterty przedmiotów, ułożonych – wydawałoby się – zupełnie przypadkowo, starych, zniszczonych, jakby z innej epoki. Okazało się, że rzeczy zostały znalezione w hotelowych pomieszczeniach przed remontem. Świetny pomysł! Kto wpadłby na coś takiego? Gdyby nie adnotacja, pewnie nie wnikałabym „co autor miał na myśli”, ale rzeczywiście – ma to jakiś sens. To rodzaj sztuki, który mimowolnie pobudza wyobraźnię i skłania do tego, by przenieść się w czasie.

Wspólna pasja

Kolejne istotne punkty naszego programu to obiad oraz kolacja. Tak, jedzenie to nasze wspólne hobby, a przy tym sama przyjemność – szczególnie w takich miejscach. Wszystkie dania przygotowano z jak największą starannością. Na specjalne życzenie udało się nawet przygotować dla Zuzi rosół z makaronem spoza karty. Każdy był zachwycony, a ja zaszalałam podwójnie: przed konkretnym burgerem zjadłam jeszcze pyszny i sycący  krem z buraków.

Smaczne zakończenie dnia 

Wieczorem udało się wyskoczyć na makaron z krewetkami, co prawda mało dietetyczny i niewskazany o 22, ale jakże pyszny… Do tego lampka wina  Anderra Carmenere 2013– tak dobrego, że po powrocie do domu zamówiłam kilka butelek na przyjęcia rodzinne. Jeśli gustujecie w czerwonym, wytrawnym winie – sama klasa! Mogliście je zobaczyć we wpisie z Zuziowych urodzin ! TUTAJ 


HOTEL ANDEL’S




Komentarze 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *