Grand Hotel Boutique Rzeszów

02 sierpnia 2017 | LIFESTYLE

Uratowany weekend w Grand Hotel Boutique

Jak to zwykle u nas bywa, kiedy zbliża się długi weekend, zazwyczaj na ostatnią chwilę szukamy pomysłu na spędzenie wolnego czasu, odwiedzenie nowych miejsc i odkrycie nieznanego. Tym razem wybór padł na centrum Rzeszowa. Braliśmy pod uwagę dwa miejsca, w których warto się zatrzymać…

Rynek czy basen?

Nasz pierwszy typ to Hotel Ambasadorski, z widokiem na Rynek. Piękny pięciogwiazdkowy obiekt, który – w moim przekonaniu – naprawdę warto odwiedzić. Wybierając się na weekend z dzieckiem, bierzemy jednak pod uwagę wszelkie możliwe udogodnienia dla najmłodszych. O rezygnacji z tego miejsca zadecydował brak basenu.

Muszę przyznać, że zawsze gdy dokonuję rezerwacji, staję przed tym samym dylematem: hotel przy rynku czy z basenem? Na szczęście tym razem udało nam się pójść na kompromis (położenie przy rynku i basen), a to za sprawą czterogwiazdkowego Grand Hotel. Przepiękny apartament na 5 piętrze liczący 70 m kw., z tarasem o pow. 18 m kw., piętrem dzielącym nasze pokoje, a wszystko to w stylu otwartej przestrzeni. Do tego sauna z widokiem na miasto! Co za wygoda.

 

Nie wychodząc z apartamentu, można świetnie się bawić i przez cały czas mieć maluchy na oku. Można spokojnie wymieniać się na sesje w saunie, nie trzeba nosić ze sobą szlafroków, prysznic jest pod ręką, a do łóżka ma się dwa kroki. I to uczucie prywatności – nieocenione.

Apartament to świetny pomysł dla rodzin z dziećmi a także jako zakwaterowanie w przypadku wyjazdu „na dwie pary”. Wieczorem, gdy dzieci zasną, można przenieść się na taras, korzystać z sauny, włączyć głośniej muzykę i czuć się swobodnie.

 

 

 

Jaki masz Pretekst, by zjeść na mieście? 😉

Wspólnie podjęliśmy decyzję, że odpuszczamy sobie hotelowe śniadania i będziemy mobilizować się do porannych wyjść na śniadania w rynku.

W sobotę z samego rana ruszyliśmy zatem na poszukiwania czegoś pysznego na dobry początek dnia i… znaleźliśmy to w Pretekście. Przepyszne śniadania, które dopiero od niedawna goszczą w karcie, zachwyciły nasze podniebienia. Zamówiliśmy śniadanie angielskie z jajecznicą i sokiem ze świeżych pomarańczy. To była uczta. W swobodnej atmosferze tego miejsca, w cudownych nastrojach rozpoczęliśmy dzień.

 

 

Basen i Bobby Burger!

Ruszyliśmy do hotelu, by kontynuować nasze leniuchowanie. Czas na basen – niestety, po zabiegu palca pozostało mi tylko przyglądać się i podziwiać jak Zuzia szaleje z tatą. Odkąd nauczyła się ”pływać” w kole, swobodnie porusza się nawet na głębokiej wodzie, co daje jej bardzo dużo radości.

 

Ja w tym czasie miałam chwilę dla siebie: mogłam skorzystać z masażu, który postawił mnie na nogi i w 100% zniwelował ból pleców, towarzyszący mi od jakiegoś czasu.

 

Obiad w Bobby Burger okazał się kolejnym strzałem w 10!

Zestaw z frytkami i lemoniadą wymiata!

Zuzia jak tylko zobaczyła, co się zapowiada, wskoczyła mi na kolana i wołała: ”Bułka! Bułka!” .

 

Deszczowy wieczór

Pogoda niestety nam nie sprzyjała, popołudnie spędziliśmy w hotelu, korzystając z sauny, oglądając telewizję, układając puzzle i bawiąc się z dziećmi. Ale wieczór mieliśmy tylko dla siebie! Gdy dzieci zasnęły po dniu pełnym wrażeń, podjęliśmy decyzję, że po raz pierwszy skorzystamy z usług niani. Wyszliśmy z hotelu na ok. półtorej godziny. W rynku odbywały się akurat koncerty, ale niestety deszcz nieco popsuł muzyczną atmosferę.

Ruszyliśmy w dalszą drogę – na zwiedzanie kolejnych smakowitych punktów. Burger Store wybraliśmy dla porównania. W końcu sobotni wieczór to idealny moment na kolację na mieście, na poprawienie sobie humoru w deszczową noc. Bułka wyglądała tam tak:

Ale to nie wszystko. Zajrzeliśmy również do Starego Browaru Rzeszowskiego, by spróbować regionalnych specjałów. Świetne miejsce tętniące pozytywną energią, bogate menu i bardzo miła obsługa.

 

 

Weekend jest zawsze za krótki!

Weekend w Rzeszowie dobiegł końca. 2 dni to zdecydowanie za mało… Choć pogoda nie dopisała, pyszne jedzonko z Bobby Burger i świetnie wyposażony, przestronny apartament uratowały sytuację. Brakowało nam tylko słoneczka, które pozwoliłoby w pełni wykorzystać leżaki na tarasie i spokojnie spacerować długimi wieczorami.

 

 


GRAND HOTEL BOUTIQUE ****

 


 

 

 

 


Facebook:

Instagram:

Reklama


Komentarze 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *